Z Legionowa na pustynię i do mety Dakaru - Przybyłowski ukończył wymagający rajd

Z Legionowa wyruszył z planem: dojechać do końca. Po dwóch tygodniach rywalizacji i ponad siedmiu tysiącach kilometrów jego motocykl stanął na mecie w Janbu - a w mieście słychać było dumę i ulgę. To osobisty triumf i dowód, że rozważna strategia potrafi wygrać z ekstremalnym wyzwaniem.
- Z Legionowa na pustynne wyzwanie
- Rajd Dakar jako próba wytrzymałości i rozsądku
Z Legionowa na pustynne wyzwanie
Za startem stało marzenie, a za marzeniem przygotowanie i rozsądek. Z Robertem Przybyłowskim pojechał w Rajd Dakar patronat honorowy — objął go starosta legionowski Roman Smogorzewski. Dla zawodnika udział w tej edycji był prezentem na 50. urodziny i zarazem realizacją wieloletniego planu: nie gonić za wynikami za wszelką cenę, ale konsekwentnie dochodzić do mety. Trasa nie oszczędzała nikogo - kamieniste odcinki, ogromne wydmy i długie etapy codziennie wystawiały na próbę kondycję i głowę.
Rajd Dakar jako próba wytrzymałości i rozsądku
Mierząc się z ponad 7900 kilometrów, Przybyłowski stawiał na stabilny rozwój tempa i unikanie ryzyka. Dzięki temu uniknął poważniejszych awarii i kryzysów, a na koniec zameldował się w Janbu w Arabii Saudyjskiej. Wynik jest wymierny i satysfakcjonujący:
- ukończył klasę Rally 2 na 59. miejscu;
- w klasyfikacji generalnej motocykli zajął 70. miejsce.
To rezultat, który pokazuje, że dla wielu zawodników Rajd Dakar to nie tylko sportowa rywalizacja, ale także test charakteru — umiejętność zarządzania siłami i chłodnej kalkulacji.
Mieszkańcy Legionowa mogą spojrzeć na ten start nie tylko jako jednostkowy sukces. Widzą w nim przykład, że lokalne wsparcie ma znaczenie - zarówno symboliczne, w postaci patronatu, jak i praktyczne, kiedy ktoś z miasta podejmuje wyzwanie na skalę światową. Dla osób planujących własne wyprawy czy amatorskie starty przydatna lekcja jest prosta: rozsądek i przygotowanie często przynoszą więcej niż brawura.
na podstawie: Starostwo Powiatowe w Legionowie.
Autor: krystian

