Trzy osoby zatrzymały tragedię w Łajskach, reszta kierowców jechała dalej

2 min czytania
Trzy osoby zatrzymały tragedię w Łajskach, reszta kierowców jechała dalej

Płonący dom jednorodzinny przy ul. Nowodworskiej w Łajskach i rodzina uwięziona w środku - tylko dwie policjantki oraz ratownik medyczny ruszyli na pomoc. Zanim dotarła straż pożarna, wszyscy mieszkańcy byli już bezpiecznie poza budynkiem.

Dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Legionowie dostał zgłoszenie tuż po godzinie 7:00 rano. Ogień i dym objęły dom jednorodzinny w Łajskach, a trasa w tym rejonie była w tym czasie wyjątkowo ruchliwa. Mimo to żaden z kierowców, którzy mijali posesję, nie zatrzymał się, by sprawdzić, czy ktoś potrzebuje natychmiastowej pomocy.

Na reakcję nie trzeba było czekać długo, ale przyszła z zupełnie niespodziewanej strony. Jako pierwsza na miejscu pojawiła się nadkom. Monika Wasiak z Komendy Powiatowej Policji w Legionowie. Policjantka wbiegła na posesję i pomogła pierwszym domownikom wydostać się z zajętego ogniem budynku. Chwilę później dołączyła do niej mł. asp. Karolina Walczak z Komendy Rejonowej Policji Warszawa I oraz ratownik medyczny, który akurat przejeżdżał obok.

Wspólnie działali w silnym zadymieniu i w ogniu, który szybko się rozprzestrzeniał. Otoczyli opieką całą rodzinę i utrzymali ją poza strefą zagrożenia do czasu przyjazdu pierwszych zastępów straży pożarnej oraz patrolów będących już w służbie. W tym zdarzeniu najgłośniej wybrzmiewa nie sam pożar, ale fakt, że w korku i obok płomieni zatrzymały się tylko trzy osoby - i to one wygrały wyścig z czasem.

Dzięki ich determinacji nie doszło do tragedii. Postawa policjantek z Legionowa i Warszawy oraz ratownika medycznego pokazała, że zwykła droga do pracy może w jednej chwili zamienić się w akcję ratunkową, od której zależy ludzkie życie.

na podstawie: Policja Legionowo.

Autor: krystian